Reforma podatków w USA – penalizowanie importu wewnątrz firmy

W połowie listopada republikańska większość w Izbie Reprezentantów Stanów Zjednoczonych przyjęła swoją wersję ustawy o zwolnieniach podatkowych i ustawie o miejscach pracy. W ubiegłą sobotę Senat podążył tą samą drogą i oddał głos aprobujący 51:49 na równoległą ustawę reformy podatkowej wprowadzoną przez jej członków republikańskich. Wprawdzie nadal nie jest do końca jasne, czy dotychczasowe postępy pozwolą prezydentowi Trumpowi na podpisanie projektu reformy podpisu przed Bożym Narodzeniem. Dwie wersje ustawy nadal muszą zostać uzgodnione, a ewentualny kompromis wymaga zgody obu izb Kongresu. Perspektywy sukcesu uległy teraz znacznej poprawie, co nie najmniej ważne, ponieważ dla republikańskich członków Kongresu, którzy stoją przed reelekcją w 2018 r., Są wysokie stawki. Reszta świata powinna zatem przygotować się na ogromne implikacje reformy globalnego handlu i reformy. międzynarodowy system podatkowy.

Zarówno wersja reformy w Izbie Reprezentantów, jak iw Senacie uwzględniają przejście od obecnego systemu światowego opodatkowania do systemu opodatkowania terytorialnego. Oznacza to, że w przyszłości dochody amerykańskich firm będą podlegały opodatkowaniu w USA tylko w przypadku ich pozyskiwania w granicach USA. Repatriowane zarobki zagraniczne nie będą już opodatkowane.

Zrzekając się prawa do opodatkowania dochodu generowanego poza terytorium Stanów Zjednoczonych, Stany Zjednoczone stają się bardziej podatne na przenoszenie zysków i inne formy manipulacji w celu uniknięcia opodatkowania w Stanach Zjednoczonych. Jako jeden środek wyrównawczy w republikańskich planach podatkowych proponuje się ograniczenie odliczania odsetek (podobnie jak w przypadku reguł dotyczących barier odsetkowych wprowadzonych przez Niemcy i inne kraje europejskie). Ponadto obie wersje przewidują środki przeciwdziałające erozji bazowej, które skutecznie penalizowałyby wewnątrzwspólnotowy import do USA.

Plan House: „podatek akcyzowy” na import wewnątrz firmy

W wersji House firmy wielonarodowe musiałyby płacić „podatek akcyzowy” za praktycznie cały przywóz od podmiotów powiązanych za granicą (jeżeli możliwe do odliczenia płatności przekraczają 100 milionów USD w średniej trzyletniej). Stawka podatku akcyzowego jest stosowana do płatności brutto na import, nie podlega odliczeniu od podstawy opodatkowania podatkiem dochodowym od osób prawnych i jest opłacana przez importera z siedzibą w USA. Jego stawka wynosi 20%, a więc równa przewidzianej nowej stawce podatku od osób prawnych. W związku z tym podatek akcyzowy ma taki sam skutek, jak gdyby odmówiono prawa do odliczenia importu (ponieważ obniżenie podstawy opodatkowania przedsiębiorstw w Stanach Zjednoczonych jest rekompensowane przez wzrost podstawy akcyzy w stosunku do dolara za dolara).

W rzeczywistości podatek akcyzowy wynika z bardzo kontrowersyjnych planów wprowadzenia „podatku wyrównawczego na granicy”, który został wycofany na początku tego roku po masowym lobbingu przeciwko nim. Jednakże, podczas gdy podatek dostosowujący granice stanowiłby część spójnej i fundamentalnej reformy w kierunku systemu podatkowego opartego na lokalizacji docelowej, podatek akcyzowy ma bardziej skromny cel, jakim jest ograniczenie uchylania się od opodatkowania poprzez przenoszenie zysków. Podatek akcyzowy gwarantuje, że w ramach swojego zakresu przedsiębiorstwa wielonarodowe nie będą już zachęcane do manipulowania cenami transferowymi w celu przenoszenia zysków za granicę. Jego pożądany efekt implikuje jednak asymetryczny wygląd: podczas gdy import podlega podatkowi akcyzowemu, eksport wewnątrz firmy nie jest. Prawdopodobnie nie jest to zbieg okoliczności, że to nieodłączne ograniczenie dobrze wpływa na „Trumponomics”.

Zgodnie z propozycją House, podatek akcyzowy można uniknąć poprzez wybór kwoty, która w przeciwnym razie byłaby objęta podatkiem akcyzowym, jako zarobki faktycznie związane z prowadzeniem handlu lub działalności gospodarczej w USA, realizowane przez (fikcyjne) stałe zakład położony na terenie USA. W konsekwencji zagraniczna jednostka eksportująca MNE musiałaby płacić zwykły amerykański podatek od osób prawnych od tych dochodów. Byłby wówczas w stanie odjąć ujednolicony odsetek całkowitych kosztów produkcji dla odpowiedniej kategorii wywożonych towarów lub usług jako „zakładane wydatki”.

Wydaje się, że po interwencji międzynarodowych korporacji i rządów zagranicznych, Komisja ds. Środków i Środków złagodziła w tym kontekście pierwotną pozycję ustawy o reformie w sprawie zagranicznego kredytu podatkowego. Chociaż pierwotnie nie przewidziano żadnego, zmieniona wersja projektu, która została następnie zatwierdzona przez Izbę Reprezentantów, pozwala na zwykły kredyt w wysokości do 80 procent zagranicznych podatków zapłaconych lub naliczonych w odniesieniu do kwot opodatkowanych w USA. Kredyt ten jest jednak przyznawany tylko wtedy, gdy firma międzynarodowa akceptuje powiązaną działalność eksportową, aby mieć powiązanie ze Stanami Zjednoczonymi. Pod względem przychodów ta koncesja jest kosztowna, a ponadto wymaga złożonych obliczeń. Jego dyskretny urok polega na bardziej ukierunkowanym podejściu do programów erozji bazowej: import z powiązanych stron znajdujących się w jurysdykcjach o wysokich podatkach, takich jak Niemcy czy Francja, zostałby zaoszczędzony z dodatkowego obciążenia podatkowego w USA (jako 80% np. Niemieckiego 30-procentowego podatku stopa procentowa przekroczyłaby przewidywane obciążenie podatkowe przedsiębiorstw amerykańskich w wysokości 20 procent), ponieważ ryzyko przeniesienia sztucznego zysku do takich jurysdykcji jest niskie. Natomiast w przypadku wewnątrzunijnego wywozu do USA z jurysdykcji o niskim poziomie opodatkowania i wysokim poziomie erozji, takich jak Irlandia, obciążenie podatkowe z tytułu wszelkich zysków będzie nadal gwałtownie rosnąć.

Propozycja Senatu

Senacka wersja propozycji reformy republikańskiej przyjmuje podobne stanowisko wobec importu wewnątrz firmy, ale różni się znacznie w zakresie zakresu, projektu technicznego i proponowanych obciążeń podatkowych. Ustawa Senacka ma na celu nałożenie „minimalnego podatku” od zysków amerykańskich spółek lub stałych zakładów należących do wielonarodowej firmy o rocznym obrocie przekraczającym 500 milionów USD (średnia trzyletnia). Minimalna stawka dla tego „podstawowego podatku antyodbiciowego (BEAT)” zostanie ustalona na poziomie 10% (12,5% począwszy od 2026 r.) Na import wewnątrz przedsiębiorstwa, oprócz zwykłego obciążenia podatkowego przedsiębiorstw w USA. Miałoby to jednak zastosowanie tylko w zakresie, w jakim płatności wewnątrzfirmowe zmniejszają dochody do opodatkowania w USA o ponad połowę. Co więcej, koszt importowanych aktywów obrotowych (w szczególności koszty sprzedanych towarów i koszty zapasów) nie są brane pod uwagę, z wyjątkiem niektórych przypadków związanych z odwróceniem firmy. Ustawa Senacka przewiduje ponadto wyjątek de minimis: jeżeli koszt uzyskania przychodu związany z importem od zagranicznych podmiotów powiązanych nie przekracza 4% całkowitej kwoty wydatków poniesionych przez odpowiedni podmiot powiązany z USA lub PE, podatek minimalny nie jest pobierany . Wreszcie, płatności, które już podlegają regularnym podatkom w USA, np. potrącenia u źródła z niektórych opłat licencyjnych nie będą brane pod uwagę przy obliczaniu minimalnego podatku.

Podobnie jak wersja House’a, wersja Senatu odmawia w związku z tym pełnego odliczenia płatności za importowane IP, usługi i know-how, choć tylko częściowo i tylko powyżej pewnego progu. Jednak wersja Senatu nie rozszerza dodatkowego obciążenia podatkowego na cały przywóz towarów; co do zasady jedynie import środków trwałych podlega opodatkowaniu minimalnym. Z drugiej strony koncepcja preferowana przez Senat nie obejmuje możliwości zaliczania podatków zagranicznych do minimalnego podatku. W sumie wersja Senatu jest prostsza i wiąże się z niższymi kosztami administracyjnymi i zgodnością, ale jest mniej skuteczna pod względem ograniczenia ogólnego przesunięcia zysków. Senatowi republikanie najwyraźniej bardziej przejmują się zapobieganiem przenoszeniem zysków i erozją bazy, która polega w szczególności na eksploatacji dóbr niematerialnych. Zostało to podkreślone przez dodatkowe zapisy w ich ustawie, które skutecznie nałożyłyby minimalny podatek w wysokości 10% na KSZ w zakresie, w którym zakłada się, że te ostatnie uzyskują „globalny, niematerialny i nieopodatkowany dochód” (GILTI) „. Natomiast Republikanie House zajmują się tym zjawiskiem na szerszą skalę, ale bardziej koncentrują się na płatnościach wychodzących.

Europejski punkt widzenia: ryzyko podwójnego opodatkowania i erozji bazy

Zarówno wersja Domowa, jak i Senacka wiążą się z dużym ryzykiem dla firm europejskich. Chociaż zamiar agresywnego radzenia sobie z podatkowymi przesunięciami zysków jest podzielany przez wiele rządów UE, istnieją poważne wady związane z propozycjami reform. Stany Zjednoczone jednostronnie porzucą powszechnie akceptowany (choć niedoskonały) system opodatkowania źródeł w oparciu o zasadę ceny rynkowej. W konsekwencji dochody generowane w przedsiębiorstwach wielonarodowych z importu wewnątrz firmy do USA często cierpią z powodu podwójnego opodatkowania: w UE taki dochód podlegałby zwykłemu podatkowi dochodowemu od osób prawnych zgodnie z ustalonymi międzynarodowymi zasadami prawa podatkowego, a w USA może mieć zastosowanie dodatkowy podatek akcyzowy lub podatek (minimalny podatek dochodowy od osób prawnych). Jest to zła wiadomość dla wszystkich europejskich firm posiadających spółki zależne lub stałe zakłady w USA; zostałyby one dotknięte nieunikalnymi podwyżkami podatków.

W szczególności, gdyby ostatecznie przyjęto podejście Senatu do podatku minimalnego bez kredytu podatkowego, byłby to problem również dla jurysdykcji o wysokim poziomie opodatkowania, takich jak Niemcy. Ponieważ dochody są podwójnie opodatkowane tylko wtedy, gdy są generowane i rozliczane w Europie, firmy miałyby silną motywację do przenoszenia zysków do USA (gdzie po reformie byłyby i tak opodatkowane według niższej stawki). Można tego dokonać, manipulując cenami transferowymi, tak aby zyski księgi wzrosły w USA i spadły w Niemczech. Alternatywnie, realna działalność gospodarcza (w szczególności jednostki usługowe i badawcze) mogłaby zostać przeniesiona do USA – co byłoby jeszcze gorsze dla gospodarek europejskich.

Szczególnie silny wpływ na USA miałyby jednostki badawcze i wyniki badań, takie jak patenty i inne wartości niematerialne. Przeniesienie do USA nie tylko zapobiegałoby niebezpieczeństwu międzynarodowego podwójnego opodatkowania należności licencyjnych, opłat licencyjnych itp., Które w przeciwnym razie byłyby wypłacane w zakresie, w jakim wartości niematerialne i prawne są eksploatowane w USA (a zatem potencjalnie podlegałyby akcyzie lub minimalnemu podatkowi akcyzowemu; podatek). Pakiet reformy Senatu obejmuje „światło skrzynek IP”, przyznające mniejsze podatki za dochód uznany za pochodzący z eksploatacji własności intelektualnej w Stanach Zjednoczonych za granicą. Pozornie to uprzywilejowane traktowanie będzie również dostępne dla IP, które zostało początkowo utworzone poza USA, ignorując zalecenia OECD zawarte w końcowym raporcie na temat działania 5 BEPS (zmodyfikowane podejście nexus). Ze względu na połączone podejście do kija i marchewki, Stany Zjednoczone stałyby się atrakcyjną lokalizacją w zakresie badań i rozwoju oraz własności intelektualnej, jednocześnie ograniczając potencjalne straty dochodów do zagranicznych zysków, które w przeciwnym wypadku nigdy by nie dotarły.

Wzmocnienie jurysdykcji o wysokich podatkach (takich jak Niemcy)

Należy jednak zauważyć, że jurysdykcje o wysokim poziomie opodatkowania, takie jak Niemcy, mogą pośrednio korzystać z wersji House wewnętrznego opodatkowania importu wewnątrz firmy. Częściowa ulga podatkowa przewidziana w ustawie House’a zwiększyłaby podatek od wywozu firm w jurysdykcjach o niskich podatkach, ale pozostawiłaby ogólne obciążenie podatkowe jednostkom zakładowym działającym w jurysdykcjach podatkowych. Zarówno dla międzynarodowych, jak i amerykańskich korporacji wielonarodowych Niemcy zyskałyby w ten sposób względną atrakcyjność w porównaniu do np. Irlandia. Może to spowodować, że np. Niemieckie przedsiębiorstwa wielonarodowe nie korzystają już z przejazdu przez Irlandię i przenoszą swoje irlandzkie filie z powrotem do Niemiec. Inną konsekwencją może być fakt, że rząd irlandzki ostatecznie zgadza się na podwyższenie stawki podatku od osób prawnych, ponieważ częściowy kredyt powoduje, że podwyżka podatków jest mniej kosztowna dla firm już zlokalizowanych w Irlandii.

Europa musi działać

W Stanach Zjednoczonych nasila się sceptycyzm wobec propozycji podatku akcyzowego lub minimalnego. Powodem jest to, że podatki dotyczą międzynarodowych firm amerykańskich sprowadzających towary z zagranicy, podobnie jak ich europejskie odpowiedniki. Jest jednak mało prawdopodobne, że opór będzie tak silny, jak w przypadku wniosku dotyczącego podatku wyrównawczego na granicy, który został omówiony na początku tego roku. Przede wszystkim sektor detaliczny w USA – jeden z najpotężniejszych przeciwników podatku granicznego – korzysta głównie z importu od stron niepowiązanych, a zatem nie ma wpływu na elementy erozji anty-bazowej odpowiednich bonów reform.

Rządy europejskie i grupy lobbystyczne muszą zatem zgromadzić własne zasoby, aby Kongres USA nie wprowadził tych podatków, a przynajmniej złagodzić ich konsekwencje. Oprócz polegania na nacisku politycznym, niektóre argumenty prawne również mogą zostać podniesione: proponowany podatek akcyzowy jest wyraźnie równoważny z taryfą importową, która w wielu przypadkach będzie sprzeczna z obowiązkami USA w świetle światowego prawa handlowego (szczególnie w odniesieniu do importu dobra). Wynikające z tego de facto odmawianie prawa do odliczenia kosztów importu jest ponadto sprzeczne z klauzulami o niedyskryminacji zawartymi przez Stany Zjednoczone w umowach o unikaniu podwójnego opodatkowania ze swoimi partnerami handlowymi (inspirowanymi przez modelową konwencję podatkową Art. 24.4 OECD). Alternatywa opodatkowania spornych kwot jako dochód fikcyjnego amerykańskiego stałego zakładu prawdopodobnie pomija limity terytorialne nałożone na opodatkowanie zysków przedsiębiorstw, zgodnie z art. 5 i 7 odpowiednich umów podatkowych. Wreszcie, senacka wersja opodatkowania importu wewnątrz przedsiębiorstwa oznaczałaby także zastąpienie traktatu; w zależności od indywidualnego przypadku, byłoby to sprzeczne z postanowieniami traktatowymi wdrażającymi art. 7 lub art. 9 Modelowa konwencja podatkowa OECD. Ponadto plan Senatu dotyczący oferowania niskiego podatku od nieruchomości w odniesieniu do zagranicznych dochodów niematerialnych, również w odniesieniu do dochodów ze sprzedaży nieruchomości (uznawanych za wytworzone przy użyciu krajowego IP) może być sprzeczny z zakazem WTO w zakresie subsydiów eksportowych dla towarów.

Państwa członkowskie UE mogłyby zareagować na te naruszenia prawa międzynarodowego poprzez zastosowanie środków wyrównawczych. W kontekście WTO byłoby to osiągnięte poprzez nałożenie karnych ceł, podczas gdy reakcją na nadpisanie traktatu mogłoby być wzajemne odmawianie korzyści firmom z siedzibą w USA, a nawet unieważnienie istniejących DTC. Ważne jest przekonanie amerykańskich decydentów, że takie ryzyko eskalacji jest realne i nie leży w niczyim interesie. To niefortunne, że w tym decydującym momencie najważniejsza gospodarka Europy i wiodący światowy eksporter, Niemcy, koncentruje się na sobie i walczy o utworzenie stabilnego rządu.

OECD musi zaproponować system odpowiedni dla XXI wieku

Z szerszej perspektywy powstaje pytanie, czy tradycyjne rozumienie opodatkowania opartego na źródłach wciąż najlepiej nadaje się do zdigitalizowanej gospodarki. Obecnie omawiany podatek akcyzowy lub minimalne koncepcje podatkowe są jedynie szczególnie szerokimi propozycjami w ramach szeregu prób, głównie w ramach dużych jurysdykcji lub bloków handlowych, w celu wdrożenia alternatywnych rozwiązań, które odbiegają od zaleceń OECD. Już kilka lat temu Wielka Brytania wprowadziła podatek od zysków, a teraz rozważa nałożenie znacznych podatków potrącanych u źródła na zarobki dużych internetowych firm nierezydentów. W Stanach Zjednoczonych projekt Ryana (lato 2016 r.) Faworyzował przejście na system podatku dochodowego od osób prawnych z dostosowaniem granic. We wrześniu 2017 r. Grupa ministrów finansów UE zaproponowała „podatek wyrównawczy” od obrotu (głównie w USA) przedsiębiorstw gospodarki cyfrowej; ruch, który na przykład już zrobiły Indie. Wnioski te mogą w końcu nie zostać zrealizowane, ale odzwierciedlają rosnące niezadowolenie z obecnego systemu międzynarodowego opodatkowania. Pomimo skoordynowanych wysiłków ostatnich lat, szczególnie w ramach instytucjonalnych projektu OECD BEPS, system ten jest nadal podatny na manipulacje. Można również przypuszczać, że brakuje w nim odpowiednich kryteriów łączenia i formuły podziału zysku, które odpowiednio ujmowałyby tworzenie wartości w ramach modeli biznesowych gospodarki cyfrowej, które w dużym stopniu opierają się na własnościach niematerialnych i dużych danych. W szczególności propozycje amerykańskie są niczym innym, jak głosem nie wotum zaufania wobec wytycznych OECD w sprawie cen transferowych, nawet po ich zmianie zgodnie z odpowiednimi raportami BEPS.

OECD musi wkrótce przedstawić spójne, solidne i wyważone koncepcje fundamentalnej reformy międzynarodowego systemu podatkowego; wstępne sprawozdanie na temat gospodarki cyfrowej, które ma się pojawić wiosną 2018 r., daje szansę. Jeśli organizacja nie dostarczy, trudno będzie włożyć dżina z powrotem do butelki i zapobiec rozdrobnieniu międzynarodowego konsensusu w sprawie przyznawania praw do opodatkowania zgodnie ze wspólnie uzgodnionymi zasadami. Szczególnie w jurysdykcjach o wysokich podatkach pomysł jednostronnego nakładania dodatkowych podatków na firmy, które korzystają z jurysdykcji o niskim poziomie opodatkowania lub preferencyjnych reżimów, szybko zyskuje na znaczeniu. Jeżeli Stany Zjednoczone ustalą nowe standardy w tym zakresie, inne z pewnością szybko pójdą w ich ślady, co może mieć poważne konsekwencje dla globalnego handlu i wzrostu gospodarczego.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.